Wywiad z gorseciarką - Milena Deathless Corsets

18.6.16


Gorsetami zainteresowała się 10 lat temu, a od 6 tworzy własne gorsetowe projekty pod szyldem Deathless Corsets. Była jedną z organizatorek toruńskiego pokazu mody alternatywnej Alternative Fashion Show. Pasjonuje się m.in. fotografią, militariami, turystyką motocyklową oraz rysunkiem. Poznajcie bliżej Milenę - profesjonalną gorseciarkę i miłośniczkę dwóch kółek z Bydgoszczy.

W wywiadzie opowie nam o swoich pasjach, zielonych włosach i wkładzie w rozpowszechnienie damskiej piłki nożnej! Zapraszam do interesującej lektury.

Model: Revena Photo: Aneta Pawska - Enchanted Stories Outfit: Deathless Corsets
Model: Revena

Kiedy zaczęłaś zajmować się gorsetami i dlaczego? 

Szyciem gorsetów zajmuję się od 2010 roku, jednak miłość do nich trwa o wiele dłużej, bo od czasów, gdy byłam jeszcze nastolatką. Wtedy to zainteresowałam się stylem gotyckim, w którym jednym z popularniejszych elementów stroju był właśnie gorset. Wąska talia i sznurowanie na plecach zwróciły moją uwagę i...po prostu się zakochałam! Od tego czasu przez moją szafę przewinęło się mnóstwo gorsetów różnych marek. Jednak żaden nie leżał na mnie idealnie. Porównywałam więc ich kroje, tkaniny, techniki, w jakich zostały wykonane i możliwości redukcji. Dość szybko doszłam do tego jak skonstruować wykrój by odpowiadał on mojej sylwetce. Spróbowałam uszyć pierwszy gorset, potem kolejny. W końcu zaczęłam zbierać na własną maszynę do szycia, bo czułam, że rodzi się we mnie pasja do gorseciarstwa i nie pomyliłam się. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez gorsetów.

Skąd wziął się pomysł na Twoją nazwę - Deathless Corsets?

Zaczęło się od tego, że poszukiwałam dla siebie nowego pseudonimu, pod którym mogłabym funkcjonować w Internecie. W tamtym czasie miałam już za sobą sporo przykrych doświadczeń życiowych, ale też wiele optymizmu na przyszłość i wolę walki. Chciałam w nowym nick’u zawrzeć informację, że nie tak łatwo mnie pokonać. Szybko nasunęło się słowo „immortal” – „nieśmiertelny”, jednak nie przypadło mi ono do gustu. Postanowiłam poszukać synonimów i tak trafiłam na wyraz „deathless” – „bezśmiertny”. Poczułam, że to jest właśnie to, czego szukałam. Mój nowy przydomek szybko zaadaptował się w środowisku internetowym, naturalną koleją rzeczy było więc by od niego wyszła nazwa, pod którą będę pokazywać swoje gorsetowe prace – Deathless Corsets.


Model: Revena Outfit: Deathless Corsets Photographer: Aneta Pawska - Enchanted Stories 
Model: Revena
Stylization: Deathless Corsets

Szycie gorsetów to tylko jedna z Twoich pasji. Opowiedz mam proszę o pozostałych.

Zainteresowań mam bardzo dużo, twierdzę wręcz, że zbyt wiele jak na jedno życie. Rodzice zarazili mnie pasją do sportu w związku z czym w czasach szkolnych uczęszczałam na wiele zajęć pozalekcyjnych. W podstawówce było karate, koszykówka, tenis stołowy i szachy. Poza tym codziennie na podwórku kopałam z sąsiadami w piłkę. W gimnazjum udało mi się dokonać niemożliwego (jak na tamte czasy) i stworzyłam inowrocławską reprezentację piłki nożnej dziewcząt. Najpierw wystartowałyśmy w miejscowym turnieju przeciwko chłopcom – jako jedyna żeńska drużyna. W kolejnym roku powstały zawody piłkarskie dla dziewcząt. Można więc powiedzieć, że miałam swój wkład w rozpowszechnienie damskiej piłki nożnej. Niestety po dwóch latach drużyna się rozpadła, więc pozostało mi kopanie piłki z kolegami pod blokiem. Po przeprowadzce do Bydgoszczy już nie było tak łatwo znaleźć kompanów do gry, ponieważ stereotyp, że piłka jest dla chłopców ciągnął się za mną aż na studia.

Jednak piłka nie była jedyną „męską” rozrywką, która mnie interesowała. Kolejną moją fascynacją stały się militaria. Tę pasję zgłębiałam razem z moim obecnym mężem, gdy byliśmy jeszcze na etapie chodzenia ze sobą. W nasze pierwsze randki wpisują się więc strzelanki ASG, zloty pojazdów militarnych i festyny lotnicze. 

Model: Revena Outfit: Deathless Corsets Photographer: Aneta Pawska - Enchanted Stories 
Model: Revena
Stylization: Deathless Corsets

Jednym z wydarzeń, które chętnie odwiedzamy jest Zlot Pojazdów Militarnych w Bornym Sulinowie. Nie ma to jak nocleg pod namiotem a obok przejeżdżające czołgi, pojazdy opancerzone, terenówki i stare wojskowe motocykle z przyczepkami.

Jak już przy motocyklach jesteśmy to nie sposób nie wspomnieć o mojej miłości do dwóch kółek. Od czwartego roku życia marzę o własnym motocyklu. Trzy lata temu udało mi się uzbierać odpowiednią sumę i zdałam egzamin na kat. A. Od tego czasu odkładałam na swoją pierwszą maszynę. Jestem raczej kierowcą ostrożnym, nie lubię dużych prędkości, wolę się delektować jazdą. Z tego też powodu nie wyobrażam sobie siebie na ścigaczu. Zresztą od zawsze podobały mi się choppery, wybór pierwszego motocykla nie był więc zbyt trudny. Zastanawiałam się między Hondą Shadow VT500, a Yamahą Virago 535. Ostatecznie zadecydowała wygoda i dziś jestem szczęśliwą posiadaczką śliwkowej Yamahy Virago 535 z 1987 roku.

Miłość do motoryzacji nie kończy się u mnie na dwóch kółkach. Samochody również wpisują się w grono moich zainteresowań. Szczególnym uczuciem darzę klasyki. Dlatego też tak chętnie jeżdżę z mężem i znajomymi na różne zloty. Chłopcy wystawiają się z torem do modeli zdalnie sterowanych i robią pokazy driftu, a ja służę za ich prywatnego fotografa tworząc relację z wydarzenia.

Photo: Deathless Cat

Fotografia stała się moją pasją w szkole średniej, kiedy to wybór dalszej edukacji padł na technikum foto-techniczne, a nie na liceum plastyczne. Była to decyzja podyktowana logiką – chciałam mieć po maturze pewny zawód, a fotografia wydawała się odpowiednim wyborem. W końcu to nadal forma sztuki. Mimo, że ostatecznie nie pracuję jako fotograf, to nie żałuję tej decyzji. Przed technikum nie umiałam wymienić kliszy w aparacie, a dziś wiem, że prawidłowo nazywa się to „błona fotograficzna” i potrafię ją nie tylko wymienić, ale też wywołać. Sama także wykonuję zdjęcia katalogowe uszytych gorsetów i kreacji oraz tworzę potrzebne mi grafiki. 

Tu również objawia się mój talent plastyczny, który tak jak miłość do motocykli, odziedziczyłam po mamie. Od kiedy pamiętam moim nieodłącznym kompanem był zeszyt i ołówek. Rysowałam wszystko i wszędzie. Szczególnie upodobałam sobie tworzenie komiksów, co miało związek z moją fascynacją mangą i anime. Pasja do prac plastycznych została ze mną do dzisiaj, choć nie poświęcam jej już tyle czasu co kiedyś. Jednak wciąż lubię tworzyć, więc jak nadarza się okazja to sięgam po ołówki, kredki i farby. 

Myślę, że na tym zakończę odpowiedź na to pytanie. Jestem przekonana, że nie wymieniłam wszystkich moich zainteresowań, a i tak zajęłam sporo miejsca. Jakby ktoś poczuł niedosyt, to o kotach, pieczeniu, dzierganiu i innych fajnych rzeczach możemy porozmawiać prywatnie – najchętniej na żywo, bo taki kontakt z drugim człowiekiem cenię sobie najbardziej.

Photo: Aneta Pawska - Enchanted Stories Model: Dracaryon MUA: Marta Bobkowska Outfit: Deathless Corsets
Model: Dracaryon

Jesteś osobą obdarzoną wieloma talentami. Projektujesz ubrania, rysujesz, modelujesz, fotografujesz. Jak udaje Ci się to wszystko połączyć?

Muszę się przyznać, że zorganizowanie nie było nigdy moją mocną stroną. Jestem chodzącym chaosem. W dodatku często natrafiam na jakieś przeszkody czy komplikacje. Z biegiem lat jest coraz lepiej, staję się spokojniejsza, przechodzi mi młodzieńczy bunt, coraz skuteczniej panuję nad emocjami – a jestem bardzo wrażliwą i emocjonalną osobą. Nauczyłam się, że pewnych rzeczy nie da się zrobić „na już”, że każdy człowiek ma swoje własne tempo rozwoju. Kiedyś bardzo przejmowałam się tym, że brakuje mi czasu, że z powodu sytuacji ode mnie niezależnych nie mogę się rozwijać czy robić tego, co robią moi rówieśnicy. Im bardziej się tym przejmowałam tym bardziej wpływało to na moją codzienność i powodowało jeszcze więcej zaległości i pretensji do samej siebie. Uczę się na błędach. Podnoszę się po porażkach. Owszem, mam chwile zwątpienia, wciąż jestem dla siebie bardzo krytyczna i surowa, ale staram się z tym walczyć, skupiać na pozytywach i brnąć dalej.

Żyjemy w czasach, w których wielu ludzi zmaga się z depresją. To nie jest łatwa walka, wiem o tym doskonale. Ale warto się jej podjąć, znaleźć swoją pasję w życiu i na niej się skupić. Nawet, jeśli droga do perfekcji zajmuje nam więcej czasu niż innym ludziom. Bo to nasze życie i nasze tempo. Ważne jest byśmy nie dali sobie wmówić, że jesteśmy gorsi, że czegoś nie możemy osiągnąć. Otaczajmy się ludźmi, którzy nas wspierają i dopingują w drodze do celu. I którzy będą się cieszyć razem z nami, gdy odniesiemy sukces. 

Obecnie skupiam się na ustalaniu priorytetów i dążeniu do realizacji moich marzeń. Małymi krokami brnę do przodu. Robię sobie tygodniowy plan i staram się zrealizować wszystkie punkty z listy. Nie zawsze się udaje odhaczyć każdy punkt, wtedy po prostu przepisuję go na kolejny tydzień. Myślę, że to dobry sposób na początek. 

Photographer: Freyja Schimkus
Model: Sara Przebinda

Interesujesz się motoryzacją i turystyką motocyklową. Jaki jest Twój wymarzony motocykl i gdzie chciałabyś na nim pojechać?

Marzy mi się wycieczka motocyklowa po Europie. Chciałabym wybrać się na nią z kilkoma bliskimi osobami byśmy mogli wspólnie zwiedzić europejskie zamki, parki i muzea wojskowe. Oczywiście nie omieszkałabym też odwiedzić po drodze mniej lub bardziej znanych pracowni gorseciarskich.

Jak wcześniej wspominałam jestem wielką fanką chopperów. Podoba mi się kilka modeli z tego gatunku, m.in. Honda Shadow, Suzuki Intruder, Yamaha Virago, a z nowszych Harley-Davidson Dyna Glide. Poza tym marzy mi się stary, wojskowy motocykl z przyczepką by móc wozić w nim mamę, kiedy sama już nie będzie w stanie jeździć. Chciałabym spróbować przejechać się na każdym z powyższych modeli (i jeszcze na kilku innych) by sprawdzić, który tak naprawdę jest tym wymarzonym. Na razie miałam jedynie porównanie między Hondą a Yamahą i na dzień dzisiejszy robię kilometry na Virago 535. Ale kto wie, jaki motocykl wybierze mnie w przyszłości. ;)

Photo: Aneta Pawska - Enchanted Stories

Jesteś miłośniczką odzieży alternatywnej i jedną z organizatorek toruńskiego pokazu mody alternatywnej Alternative Fashion Show. Opowiedz nam o tym wspaniałym przedsięwzięciu.

Zamiłowanie do szycia gorsetów pociągnęło za sobą również chęć spróbowania swoich sił w tworzeniu pełnych kreacji. Odzież alternatywna w końcu była tym, od czego wszystko się zaczęło, można więc powiedzieć, że historia zatoczyła koło. Zainteresowanie tym specyficznym nurtem odzieżowym zaprowadziło mnie m.in. na Toruńskie Targi Przedmiotów Alternatywnych. Tam spotkałam Julię, z którą złapałyśmy dobry kontakt, gdyż łączyły nas pasje i plany na przyszłość. Pomysł stworzenia pokazu mody alternatywnej wyszedł od niej i bardzo mi się spodobał. Wspólnie zorganizowałyśmy pierwszą edycję w toruńskiej klubokawiarni MUZA w maju 2014 roku. Mimo, że pokaz był robiony po kosztach, bardzo spodobał się zgromadzonej publiczności, co zaowocowało kolejną edycją w październiku 2015, w której organizacji również pomagałam. Niestety tuż przed pokazem poróżniłyśmy się z Julią i mimo moich prób nie udało się odbudować naszych relacji. Dlatego też zrezygnowałam z uczestniczenia w kolejnych edycjach tego wydarzenia. Mimo to życzę organizatorom dalszych sukcesów, ponieważ inicjatywa jest warta kontynuowania. Cieszy mnie, że mogłam być częścią tego przedsięwzięcia.


Skirt and corset: Deathless Corsets Blouse: Nocny Motyl Model: Silverrr Photo: Aneta Pawska - Enchanted Stories
Skirt and corset: Deathless Corsets Blouse: Nocny Motyl


Co lubisz najbardziej w posiadaniu kotów i ile ich teraz masz?

Uwielbiam koty za ich niezależność. Sama długo walczyłam o swoją i czasem mam wrażenie, że jeszcze muszę o nią zabiegać. Koty nie muszą, one po prostu ją mają. Wiedzą, czego chcą i nie proszą o to, tylko to biorą. Brzmi egoistycznie, wiem. Pewnie dlatego przeciwnicy kotów uważają je za wredne i niewdzięczne stworzenia. Prawda jest jednak taka, że kota trzeba zrozumieć. Ja ze swoimi dogaduję się bardzo dobrze. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że wiele się od nich nauczyłam.

Obecnie jestem szczęśliwą mamą dwóch kotek: białej Leici i szylkretowej Freyi zwanej Czarną. Leicę wychowywałam od kociaka i szybko stała się moim oczkiem w głowie. Najlepiej świadczy o tym fakt, że to jej podobizna widnieje w logo Deathless Corsets. Ta biała piękność to wielka indywidualistka, ale jak kogoś pokocha to potrafi to okazać. Freya natomiast pojawiła się w naszym życiu zaledwie rok temu, kiedy wyszłam na pocztę (w sobotę!). Myślę, że nie wpadłyśmy na siebie przypadkiem, to było zrządzenie losu. Mimo, że zdecydowanie jest kotem starszym od Leici, tego dnia gdy znalazłam ją na ulicy ważyła tylko 2 kg. Była bardzo wychudzona, w dodatku robiło się już chłodno (jesień) nie miałam więc serca zostawiać jej na dworze. Pomimo zamieszczenia ogłoszenia w Internecie o znajdzie, nikt jej nie szukał. Została z nami. Teraz jest piękną puszystą pieszczochą, uwielbia siedzieć na kolanach i czasem naprawdę muszę ją odganiać, bo nigdy nie ma dosyć głaskania. Jej jedyną wadą jest ogromna niechęć do Leici. Być może była jedynym kotem, trudno też stwierdzić przez co przeszła. Na szczęście obecnie koty się tolerują i jakoś udaje nam się razem egzystować. 

Does Your Cat know how to make a corset?
Photo: Deathless Cat

Gdy widziałyśmy się na spotkaniu gorsetowym wspomniałaś, że najlepiej czujesz się w zielonych włosach. Zgodzisz się, że to dosyć nietypowy kolor. Czemu akurat zielone? Z jakimi reakcjami ludzi się spotkałaś i jak uzyskujesz ten odcień?

Zawsze marzyłam o bardzo długich włosach. Niestety, moje geny były nieubłagane. Mam bardzo cienkie włosy, które nie lubią rosnąć. Taki szczypiorek na głowie. Skoro więc nie mogłam mieć grzywy do pasa to wymyśliłam sobie, że chociaż będzie ona zielona. Pierwszy raz zafarbowałam włosy w wieku 19 lat. Zaczęłam od zielonych pasemek. Potem wymyślałam różne kombinacje – zielone końcówki, zielony przód głowy, wszystkie włosy zielone, zieleń z fioletowymi pasemkami, zielono-fioletowe ombre. Próbowałam też wszystkich odcieni zieleni, jakie udało mi się uzyskać, testowałam różne farby i tonery. Aby w ogóle udało się osiągnąć zielony kolor na włosach trzeba było mój jasny brąz rozjaśnić do blondu. Dopiero wtedy można nałożyć zielony toner (takie kolory po prostu nie chwytają na ciemnych włosach). W związku z tym, co jakiś czas pozwalam włosom odrosnąć, żeby trochę odżyły. Zawsze jednak wracam do farbowania na zielono. W naturalnych włosach czuję się szaro. Zieleń na głowie mnie ożywia, a widząc się w lustrze uśmiecham się mimochodem. Po prostu to jest mój kolor.


Model: Deathless Cat
Corset Dress: Deathless Corsets

Owszem, spotykam się z różnymi reakcjami na moje nietypowe włosy. Jednak w większości komentarze są pozytywne. Jestem osobą pogodną, więc jak ktoś się we mnie wpatruje zszokowany kolorem na mojej głowie po prostu się do tej osoby uśmiecham. Wtedy najczęściej uśmiech jest odwzajemniany. Czasem tylko starsze panie ostentacyjne odwrócą głowę z nosem zadartym wysoko i stosownym, w ich mniemaniu, prychnięciem. Ale częściej jestem chwalona za odwagę, komplementowana czy pytana jak taki kolor uzyskać, bo fajnie to wygląda. 

Zdarzają się też zabawne sytuacje. Raz pewien jegomość zapytał mnie, czy to mój naturalny kolor. Tak mnie tym rozbawił, że odpowiedziałam twierdząco. Innym razem, odbierając brata z przedszkola doszło do takiej sceny: jedno z młodszych dzieci podbiegło do mnie ze świecącymi z fascynacji oczami i z drżącym głosem zaczęło rozmowę:
- Ale ma Pani ładne włosy!
- Dziękuję, podoba Ci się taki kolor?
- Tak, bardzo! A co trzeba zrobić, żeby mieć takie włosy?
- Hmm – pomyślałam chwilę i odpowiedziałam – Trzeba jeść dużo warzyw.
Dziecko ucieszone uzyskaniem odpowiedzi pobiegło do swojej mamy i zrelacjonowało naszą rozmowę. Chyba przypadkiem pomogłam jednej mamie zachęcić dziecko do jedzenia warzyw. :D


Corset: PaperCats

Co Cię napędza?

Napędzają mnie pozytywne emocje. Zawsze byłam bardzo uczuciową osobą, najlepiej się czuję spędzając czas z przyjaciółmi i mężem albo robiąc to, co kocham. Kiedy szyję, rysuję – zatracam się w tym całkowicie. Szybko przyzwyczajam się do ludzi, zakochuję się mocno i na zabój. Ciężko znoszę rozstania, dlatego staram się nacieszyć tym, co mam na co dzień póki trwa. Uwielbiam pomagać innym, lubię czuć się potrzebna, więc gdy tylko mogę wkręcam się w ciekawe projekty. Czerpię energię od innych, pozytywnie zakręconych ludzi – uczę się od nich otwartości, kreatywności i uśmiechu.

Radość osób, dla których uszyłam gorset lub sukienkę jest dla mnie bardzo cenna i daje mi siłę by dalej tworzyć. 


Photographer: Freyja Schimkus, Model: Natalia Goraj
Make up: Alicja Goraj, Corset: Deathless Corsets

A czym się teraz zajmujesz?

W ciągu ostatnich miesięcy urządzałam w mieszkaniu moją małą pracownię krawiecką, ponieważ zamierzam wrócić do szycia na pełen etat. Od grudnia zeszłego roku staram się o dotację na rozpoczęcie działalności, co pomoże mi poszerzyć mój warsztat o wymarzone maszyny. Co prawda droga do otrzymania dofinansowania przypomina 12 prac Asterixa, ale się nie zrażam, bo do mety już niedaleko. Firma jest dla mnie teraz priorytetem. Kolejna na liście jest Pierwsza Polska Konferencja Gorseciarska. Poza tym większość czasu zajmuje mi tzw. codzienność. I tak z dnia na dzień: powoli, ale do przodu.

Serdecznie dziękuję Ci za poświęcony czas, obszerne, ciekawe i mądre odpowiedzi, które mam nadzieję staną się inspiracją dla Czytelników - dla mnie na pewno! Mocno trzymam kciuki za powstanie Twojej firmy, a Konferencji już nie mogę się doczekać. Bądź nam dalej tak wspaniałą, pozytywną osobą :)


Green ribbon corset - Deathless Corsets.
Green ribbon corset - Deathless Corsets

Zapraszam do przeczytania napisanego przez Milenę artykułu: TALIA CZY PAS? JAK SIĘ ZMIERZYĆ DO GORSETU SZYTEGO NA WYMIAR oraz wielu innych - równie interesujących na jej blogu: deathlesscorsets.blogspot.com.

A więcej wykonanych przez nią gorsetów można znaleźć na Facebooku. Koniecznie dajcie lajka :) Jej nie da się nie lubić! 

You Might Also Like

5 komentarze » • • •

  1. Świetny wywiad! Aż miło poczytać o tak kreatywnej i inspirującej osobie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wywiad udany, bo rozmówczyni wspaniała :) Cieszę się, że mogłam przeprowadzić z nią wywiad!

      Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  2. Dzięki za wywiad, bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny wywiad. Często z prawdziwym podziwem obserwowałam w sieci dzieła Mileny. Są one dokładnie takie jakie sama sobie niegdyś wymarzyłam. Ze względów finansowych temat zakupu wyśnionego gorsetu na razie leży u mnie odłogiem. Na pewno jednak za jakiś czas chętnie wybiorę się do Bydgoszczy na większy rekonesans i być może na przymiarki. Super, że strona wciąż żyje. Pamiętam jej początki :)

    OdpowiedzUsuń

Like me on Facebook

Followers

Subscribe