Stylizacja z kombinezonem i gorsetem | Zwiedzanie Hallstatt w Austrii

9.10.19


Dzisiaj zabieram Was na (wirtualne) zwiedzanie niezwykle urokliwego miasteczka w Austrii! A przy okazji prezentuję retro stylizację z kombinezonem i gorsetem pod ubraniem - tak w nawiązaniu do poprzedniego postu: GORSET POD UBRANIE - NAJWAŻNIEJSZE PORADY PRZED ZAKUPEM. JAKI WYBRAĆ? NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ?.



Hallstatt to małe, alpejskie miasteczko o malowniczym położeniu tuż nad brzegiem jeziora Hallstättersee.
Jest otoczone stromymi górami, na których nawet w lecie leży śnieg. Hallstatt posiada unikalny klimat i długą historię.



Przez wielu uznawane jest za najpiękniejsze miasteczko w Austrii. Niektórzy uważają je za najpiękniejsze w Europie. Faktem jest, że cieszy się ogromną popularnością wśród turystów z całego świata, a zwłaszcza wśród Azjatów, których o każdej porze roku można tam tłumnie spotkać. W 2012 roku, w Chinach powstała nawet dokładna kopia austriackiej perełki. Wywołało to spory skandal i oburzenie, bowiem nikt nie zapytał Austriaków o zgodę na wybudowanie drugiego Hallstatt.


Przez miasteczko przepływa rwący potok (powyżej w tle) opadający ze stromego wzgórza. 
Znajduje się tam mostek z pięknym widokiem.




Licząca 7 tysięcy lat historia Hallstatt wyznaczana była ciężką górniczą pracą wielu pokoleń jego mieszkańców. Bogate pokłady soli dały początek osadzie i przez wieki stanowiły jedną z podstaw potęgi materialnej Habsburgów. Malownicza wioska swoją nazwę zawdzięcza właśnie istnieniu złóż solnych.

Pracę przy wydobyciu soli wykonywali nie tylko mężczyźni, ale też kobiety. Ich zadaniem było znoszenie ze zboczy kilkunastokilogramowych brył solnych. W trakcie wędrówki kobiety odpoczywały na ławeczkach ustawionych przy stromej ścieżce. Ostatnia z nich znajduje się w miasteczku przy jednej z bocznych uliczek. 




Hallstatt oprócz widoków, słynie z najstarszej kopalni soli na świecie, która powstała już w epoce brązu. Dziś odwiedzający mają możliwości zwiedzenia kopalni, do której można dostać się pieszo lub wyjeżdżając kolejką torową.

Drugim miejscem, z którego słynie jest kaplica grzebalna (ossuarium) przy kościele św. Michała. W kaplicy zgromadzono czaszki i kości dawnych mieszkańców miasta. Powstała ona w wyniku braku miejsca do grzebania kolejnych zwłok na miejscowym cmentarzu. Wiele z czaszek jest ozdobionych malowidłami i oznaczonych datą śmierci. Na niektórych można też wypatrzyć oznaczenie profesji zmarłego.



Głównym elementem rynku jest pomnik Trójcy Świętej ufundowany przez znanego przedsiębiorcę przemysłu wydobycia soli Johanna Ignaz Etzingera.




Budynki na rynku są wykończone i udekorowane kwiatami z charakterystyczną dla Austriaków starannością. Tuż przy rynku znajduje się kościół ewangelicki, którego strzelista wieża widoczna jest na każdym zdjęciu miasteczka. Świątynia otwarta jest dla zwiedzających przez cały dzień. Obok kościoła znajduje się przystań dla statków, skąd rozpoczynają się rejsy wycieczkowe po jeziorze - polecam. Warto się wybrać i zobaczyć miasteczko z innej perspektywy. 



Samo miasteczko wraz z otaczającym go krajobrazem jest wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Oznacza to, że wszelki ingerencje w jego wygląd są rygorystycznie regulowane.

Wszystkie domy są bardzo zadbane i bogato przystrojone kolorowymi kwiatami. Pomimo ogromnego ruchu turystycznego można poczuć tam spokój i autentyczność.


      

A po lewej niebywale popularne na Instagramie ujęcie z charakterystyczną wieżą kościoła.

Aż do końca XIX wieku do Hallstatt trzeba było dostać się łódką lub wąskimi ścieżkami. Do dnia dzisiejszego ruch samochodowy jest bardzo ograniczony, a do samego miasta nie można wjechać. Samochód trzeba zostawić na wyznaczonych parkingach. W sezonie może być naprawdę trudno o wolne miejsce. Zdecydowanie polecam zaplanować zwiedzanie Hallstatt poza sezonem.


Krystalicznie czysta, alpejska woda!

Prawdziwą perełką w mojej szafie jest słomkowy kapelusz z dużym rondem i płaską główką. To oryginał pochodzący z lat 50. Nie wiem jak mogłam zastanawiać się czy go kupić, gdy na niego natrafiłam - wtedy jego cena wydała mi się duża. Dobrze, że się zdecydowałam. Kapelusze o takim kształcie, wykonywane współcześnie kosztują nawet pół tysiąca złotych.



Tym razem nieco dla odmiany od sukienek postanowiłam zrobić eksperyment i założyłam jedyny mojej szafie morski kombinezon. Myślę, że odcień morski szczególnie dobrze wpisuje się w krajobraz - woda i góry mają zbliżony kolor. Obecnie kombinezony stały się popularne, ale w polskich sklepach nie znalazłam niczego wystarczająco eleganckiego i ciekawego. Sam kolor morski jest ciężko wypatrzyć. 

W tym modelu szczególnie podoba mi się krój dekoltu i bardzo szerokie nogawki. Nie przepadam jednak za podniesioną linią talii, co ma w zamyśle wydłużać nogi, ale odcięcie nie znajduje się wtedy w miejscu naturalnej talii tylko nad nią i nie jest to najwęższy punkt tułowia. Sytuację znacznie poprawił założony pod ubranie gorset. Musiałam oczywiście dopasować do niego kombinezon, ale nie zajęło mi to dużo czasu.


Zwiedzałam Hallstatt już kilkakrotnie, ale nadal chętnie się tutaj zatrzymuję jadąc do Bawarii. Jeśli będziecie kiedyś w okolicy, to koniecznie tutaj zajrzyjcie. Nie rozczarujecie się.

You Might Also Like

0 komentarze » • • •

Like me on Facebook

Followers

Subscribe