FashionPhilosophy Fashion Week Poland 2014 What am I doing here?

22.6.14


Ostatnio wybrałam się do Łodzi na Fashion Week specjalnie, aby przygotować dla Was tę niezwykle blogerską relację, ponieważ wiem, że wszyscy niecierpliwie na nią czekacie! :D Taki żart.

Fashion Week do niedawna kojarzył mi się tylko z zabawnym filmikiem Filipa Chajzera, w którym pytał o nieistniejących projektantów.  Nic dziwnego zatem, iż bynajmniej nie pałałam entuzjazmem, gdy zostałam poinformowana, że muszę pojechać tam w związku z moim kierunkiem studiów. Uznałam jednak, że warto wiedzieć i osobiście sprawdzić jak to wszystko się odbywa, aby wyrobić sobie na ten temat zdanie.

Dowiedziałam się również, że na pokazy przyjedzie Diane Pernet (krytyk mody i blogerka), której poglądy są mi bliskie i jej osoba stanowi dla mnie jakby autorytet w pewnych dziedzinach.


Diane Pernet pochodzi z Nowego Jorku, gdzie pod koniec lat 70. zaczynała karierą jako projektantka mody, obecnie mieszka i pracuje w Paryżu. Jest prekursorką dokumentowania mody i twórczynią uznanego festiwalu filmów o modzie A Shaded View on Fashion Film (ASVOFF). Jako ciekawostka przytoczę fragment wywiadu z nią.
Czarne przeciwsłoneczne okulary to również mocny akcent w twoim wizerunku, chowasz się przed światem?
Nie, nie ukrywam się, ale lubię zachować trochę dystansu. Również w świecie mody jestem osobą, która jest w jego centrum, a jednocześnie jest outsiderem. Krajobraz świata mody jest mi doskonale znany, ale nie chcę być częścią jego brudów. Lubię mieć dystans. Takie równoczesne bycie w środku i na zewnątrz i zachowanie w tym siebie nie jest łatwe, ale już od dawna mi się udaje.
Co uważasz o blogach i blogerach modowych. W tej chwili w Polsce jest o nich bardzo głośno, ale czy taki trend się utrzyma. Jaka jest przyszłość modowej blogosfery?
Najlepsze z najlepszych blogów odniosą sukces i wybiją się na sam szczyt, a inne – po tym jak blogerzy na nich zarobią – znikną. Wiesz o tym, że niektórzy blogerzy modowi np. Bryanboy dostają 45 tys euro za sam fakt, że pójdą w Singapurze na zakupy, płacą mu za samą obecność. Nigdy nie byłam w stanie tego zrozumieć. Prowadziłam swojego bloga po to, żeby mieć platformę komunikacji z ludźmi, a nie żeby na nim zarabiać. Nie przyszło mi to do głowy, a wcale nie jestem przeciwko zarabianiu pieniędzy. Ale w prowadzeniu bloga w ogóle nie było finansowej motywacji.


A w innym wywiadzie, również bardzo interesującym, opowiada m. in. czym dla niej jest luksus
 i szczęście oraz jak rozwijała się jej pasja związana z modą i filmem. Wywiad dostępny tutaj.


    Fashion Week Poland   

Na wydarzeniu było bardzo wielu dziennikarzy, fotoreporterów i kamer. Sądzę, że niektórzy ludzie przyszli tam, aby się "pokazać" i z myślą: "A może ktoś zrobi mi zdjęcie. Może ktoś mnie zauważy." Jak się domyślacie było tam wiele dziwnie poprzebieranych osób, a im jaskrawszy kolor tym lepszy - tylko aby wyróżnić się z tłumu. Na mnie nie zrobiło to jakiegokolwiek wrażenia, ponieważ na Castle Party widuje się "egzotyczniejsze" i bardziej ekstremalne przypadki. Uważam także, że same media pragną tylko błahej sensacji i tworzą swego rodzaju nagonkę. Widziałam jak stawiali gimnazjalistów przed kamerami i zadawali pytania w stylu : "Czy chcesz zostać projektantem?". Najzabawniejsze było, gdy pomimo braku stylizacji, pytano mnie: "Czy pani ma bloga? Czy jest pani blogerką?" - Nie, nie przyznaję się, nie udzielam wywiadów i proszę mi nie robić zdjęć. 


Od razu podsumuję moje wrażenia z pokazów. Nic mi się nie spodobało ani mnie nie zainspirowało. Wyrażanie mojej prywatnej opinii sobie daruję, bo ktoś na pewno zarzuciłby mi, że się nie znam. Byłam bardzo rozczarowana tym co prezentowano na wybiegach. Może akurat ta 10 edycja wydarzenia była taka słaba. A może to po prostu nie moja bajka.

Fot. Łukasz Szeląg
"BAJER OLA-BOLA: Kolekcja AW 2014/15 .lögun powstała z inspiracji surowym aspektem geometrii wyrażonym w formie przeszyć, druków i aplikacji, wypełniających ubrania. Geometryczne podziały podkreślają utylitarny i unisexowy charakter sylwetek. Utrzymane w ciemnych tonacjach ubiory, łączą na zasadzie kontrastów różnorodne materiały: delikatny szyfon, ręcznie dzierganą wełnę, skórę oraz dzianinę."



Przed każdym pokazem był emitowany filmik - wstęp, w którym m.in. była reklama sponsora - pralka Samsung. Gdy się nad tym zastanowić to nawet pasuje, bo gdzieś trzeba te ubrania wyprać :)

Zastanawia mnie nazwa wydarzenia: "FashionPhilosophy". Jaką niby filozofię chcą przekazać? Doczytałam na oficjalnej stronie: "Za cel stawiamy sobie stworzenie platformy, gdzie obok najwyższego poziomu odczuć estetycznych znajdzie się miejsce na wymianę doświadczeń i wiedzy na temat mechanizmów branży modowej. Kreujemy ideę spotkania środowiskowego na styku sztuki i biznesu."



Przerwa. Bardzo blogerskie zdjęcie jedzenia!
Nawet posiłki miałam w moim "służbowym wyjeździe" zapewnione.

Myślałam, że będzie więcej przedstawicieli z innych krajów, bo jak się dowiedziałam w samej Łodzi mieszka wielu obcokrajowców. Sama przestrzeń wystawowa była mała. Może nie powinnam porównywać tego z międzynarodowymi targami turystycznymi ITB w Berlinie. Jak na Polskie warunki uważam, że organizacja i oprawa pokazów były dobre.


Co to jest showroom?

Przeczytałam, że showroom jest miejscem, w którym firmy odzieżowe i projektanci prezentują swoje kolekcje w celu promowania ich w mediach zanim te pojawią się w sklepach. Oczekiwałam zatem czegoś niezwykłego i nowego.

Zainteresowały mnie zaobserwowane w showroomach nowe rozwiązania technologiczne oraz nowe technologie. Przypadło mi do gustu kilka pomysłów na biżuterię firmy Unikke Design oraz podobały mi się wysokiej jakości tkaniny. 

Jednakże niestety rzeczy z niektórych showroomów według mnie ocierały się o kicz i tandetę. Takie produkty już dawno były na rynku lub są dostępne na Allegro. Przykładowo - oferowano opaski z rachitycznymi kwiatami. Zakupiłam kiedyś bujniejszą na Restyle.pl :)

Fot. Łukasz Szeląg
"MIXER FASHION: Kolekcja ODBLASK to propozycja ubiorów kierowana do wszystkich, którzy wierzą, że zawsze można mieć przy sobie odrobinę świetlnej energii. Dzięki wykorzystaniu odblasków, kreacje przykuwają uwagę nie tylko materiałem i formą, ale również grą świetlnych refleksów."

Niektóre pokazy (OFF Out of Schedule) odbywały się w Centrum Promocji Mody (ASP Łódź). Jest tam specjalna sala z wybiegiem. Wyglądało to bardzo profesjonalnie :)

Nie przepadam za przebywaniem w tłumach i czekanie na wpuszczenie na kolejne pokazy było dla mnie niemiłe. Pokaz trwał od 8 do 15 minut i ledwo zdążyłam się rozsiąść na fotelu, to trzeba było wychodzić.


"MAGDA FLORYSZCZYK: Projektantka stawia na minimalizm i funkcjonalność oraz przywiązanie do detalu i wysokiej jakości wykończenia. Kolekcja THE GAME to zaskakujące zderzenie klasyki z elementami zaczerpniętymi z boiska do gry w baseball. Całość uzupełniają geometryczne cięcia oraz warstwy."

A na powyższym zdjęciu w pierwszym rzędzie to chyba jakaś znana blogerka? :) Macademian Girl znacie? Nie oceniam ludzi po wizerunku, który tworzą media ani po ubraniach, bo nie chciałabym, aby mnie tak oceniano. Nie poznałam jej osobiście. Mijałam tylko w toalecie :) Byłam zaskoczona, że wraz z innymi towarzyszącymi jej blogerkami jest nawet niższa ode mnie. 

Fot. Łukasz Szeląg
Na pokazie PIAGE (zdjęcia powyżej) moją uwagę przyciągnęły nietypowe fryzury modelek.

Jako ciekawostka wspomnę, że za bilet na pokazy zwany Three-day Pass GOLD trzeba było zapłacić 3600 zł za osobę, a za Karnet Platinum jedyne 4500 zł. Zadziwiające.


Jedynie chyba ten pokaz wyróżniał się na tle innych. Pojawiła się tutaj na pewno większa fantazja. Uważam, że polska publiczność nie jest jeszcze gotowa na przejawy ekstrawagancji w tak dużej skali. Niezwykłość i nieszablonowość zawsze budzi emocje.


Na zdjęciu jestem w towarzystwie koleżanki ze starszego roku. Jest przemiłą osobą o bardzo wyrazistym i indywidualnym stylu. Poznałyśmy się na początku semestru. Zaskoczyła mnie, bo okazało się, że mnie rozpoznała i chciała porozmawiać o gorsetach. 

Powyżej prezentuje strój, który sama zaprojektowała i wykonała. Zdobywa już nagrody w konkursach modowych i mam nadzieję, że pojawi się jeszcze na moim blogu :) Zgodziła się zostać moją modelką.


Zadanie: znajdź na zdjęciu Tomasza Ossolińskiego. 

Tomasz Ossoliński zajmuje się tworzeniem garniturów szytych na miarę z najwyższej jakości tkanin. Pan Tomasz jest osobą, którą darzę szacunkiem i podziwiam. Cieszę się, że mogłam go spotkać.

Ostatnio opublikował na swoim blogu akurat wywiad ze wspomnianą powyżej Diane Pernet.
Zapraszam do lektury, bo sądzę, że wywiad jest interesujący i zawiera informacje, które nie były wspomniane w poprzednich wywiadach polecanych na początku tego postu.


Fragment wywiadu Tomasza Ossolińskiego z Diane Pernet:
"Myślisz, że przyszłość mody leży w filmach? Mogą zastąpić pokazy? 
Chciałabym, żeby tak było, bo pokazy to bardzo staroświecka forma prezentacji mody, dobra w poprzednim stuleciu. Ale realnie rzecz biorąc, nie znikną. Jeszcze nie teraz. Projektanci obawiają się, że jeśli nie pokażą kolekcji na wybiegu, to nie będą mieć publikacji w prasie. A to nieprawda. Dobry film potrafi generować równie duże zainteresowanie.
 Ale chodzisz nadal na pokazy?
Chodzę, ale robię staranną selekcję. Czasy się zmieniły, już naprawdę nie trzeba iść na pokaz, żeby obejrzeć kolekcję. Są transmisje na żywo i portale, które publikują zdjęcia w tej samej chwili. Wolę oglądać pokaz w domu na kanapie, niż biegać od jednego do drugiego, z których większość jest koszmarnie nudna. Pokazy przestały być elitarne, to już nigdy nie wróci. Dzięki cyfrowej rewolucji moda jest dostępna dla każdego." 
__________________________________________________________________

Co o tym sądzicie? 

A czy Wy byliście kiedyś na Fashion Week'u? 
Śmiem domniemywać, iż żaden czytelnik mojego bloga raczej nie. Czy się mylę? :) 

Jeżeli osoby zainteresowane modą chciałyby mi pomóc, oto treść mojego zadania:

Zadania do wykonania w ramach zajęć z przedmiotu Projektowanie Ubioru, odbywających się w Łodzi podczas Fashion Philosophy Fashion Week Poland.
1. Nazwij i opisz trendy i tendencje, które zaobserwowałeś podczas tegorocznej edycji FW na wybiegu i w strefie showroom. Każdy z wychwyconych przez Ciebie trendów powinien być oparty na podobieństwach minimum 3 kolekcji w zakresie sylwetki, stylizacji, karty kolorów, surowców etc.Odpowiedz krótko na pytanie: czy według Ciebie tendencje prezentowane na FWP korespondują z trendami promowanymi aktualnie na światowych wybiegach? 2. Opisz co zaskoczyło Cię najbardziej (pozytywnie i negatywnie).
Uwaga: Dokumentacja powinna zawierać około 6 tyś. znaków, autorskie szkice  i zdjęcia.Zadania dotyczą wszystkich studentów (również tych, którzy nie wybierają się do Łodzi). Prace rozliczane będą u wykładowców poszczególnych roczników.

__________________________________________________________________

Muzeum sztuki w Łodzi


Kontemplujemy sztukę. 

W Łodzi miałam okazję odwiedzić Muzeum sztuki. W Sali Neoplastycznej był obszerny wykład pani przewodnik o niezwykle zawiłej historii tegoż muzeum. Interesujące.

Byłam także w sklepie z tkaninami. Łódź jest miastem kojarzonym z rozwojem włókiennictwa i przemysłu odzieżowego, więc sądziłam, że będą tam ładne tkaniny, ale niestety znowu się przeliczyłam.

Wbrew pozorom wyjazd mi się podobał i dużo się dowiedziałam oraz zweryfikowałam moje być może zbyt naiwne oczekiwania względem rzeczywistości.

A dla zainteresowanych modą alternatywną wspomnę, że 7 czerwca w Warszawie odbyły się Ogólnopolskie Targi Mody Alternatywnej Dark Market, a w Toruniu 31 maja odbył się pokaz Alternative Fashion Show.

You Might Also Like

25 komentarze » • • •

  1. Pierwsze pytanie, jakie mi się nasunęło- studiujesz ubiór czy wysłano Was tam po to, abyście obserwowali psychologiczne aspekty takich eventów?

    Pierwsza notka od dłuższego czasu, którą naprawdę miło było przede wszystkim przeczytać.
    ( mam nadzieję, że nie obrazisz się za to- gorsety lubię przede wszystkim oglądać a techniczne detale, o ile nie jestem zainteresowana kupnem, schodzą na dalszy plan).
    Masz świeże spojrzenie na cały ten dziwny, blogerski światek.
    Muszę przyznać, że osobiście nie byłam na żadnym fashion weeku ( moja uczelnia nie wpadła na to, aby nas na takie wydarzenie wysłać), ale troszkę wiem, jak to się odbywa " od strony kuchni". Więcej teatru i improwizacji niż mogłoby się wydawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Projektowanie ubioru :) Napisałam takie swoje przemyślenia, bo psychologiczne aspekty mnie również interesują.

      Cieszę się, że przeczytałaś, bo obawiałam się, że nikt nie przeczyta. Zastanawiałam się czy nie pisać tylko postów związanych z gorsetami, bo zazwyczaj jest tak, że 'profesjonalny' blog powinien mieć temat przewodni, któremu wszystko jest podporządkowane, a ja czasami piszę o podróżach i innych rzeczach w zupełnie innej tematyce.

      A oczywiście rozumiem, że nie interesuje Cię liczba fiszbin itd. :)

      O widzę, że znasz pokazy od strony organizacyjnej :) Nie sądziłam, że występuje tam improwizacja. Osobiście wolałabym być właśnie "od strony kuchni".

      Dziękuję Ci bardzo za komentarz i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. W Łodzi nie ma ładnych tkanin, bo już od 24 lat nie jesteśmy miastem włókienniczym ;)
    A widząc tę pierwszą damę w czerni byłam przez moment pewna, że widzę moją byłą wykładowczynię, nosiła się niemal identycznie - łącznie z ciemnymi okularami noszonymi wewnątrz budynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :D Ciężko znaleźć w Polsce ładne tkaniny.

      To prawdopodobnie interesująca osoba. A Karl Lagerfeld nie ściąga nawet, gdy ogląda film z rzutnika :)

      Usuń
  3. Ja szczególnie zwróciłam uwagę na posiłek, który średnio współgra mi ze światem mody... ;) Nie wiem, czy sama sobie wybrałaś takie danie, czy też było przydzielone odgórnie, ale nie wyobrażam sobie modelki jedzącej frytki przed lub po pokazie. Może mam zbyt płytkie spojrzenie na te sprawy, ponieważ moda w ogóle mnie nie interesuje.

    Tak jak poprzedniczka uważam, że masz świeże i zupełnie (w moim odbiorze) zdystansowane oraz "normalne" spojrzenia na blogerski świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja tam nie byłam modelką przecież :) Nie wiem co one jedzą :)

      Cieszę się, że tak uważasz. Nie tylko "blogerski", ale cały modowy. Zastanawiam się czy chcę być częścią tego świata. Może jeszcze zmienię kierunek studiów.

      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że przeczytałaś wpis :)

      Usuń
    2. Właśnie tak karmi się modelki, o ile jest jakiś catering :P Frytki to podstawa. Najczęściej jednak cateringu nie ma wcale, nawet wody nie można się doprosić. Co ciekawe - jeśli już catering się pojawi, to oblegają go najszczuplejsze modelki (bajki o wszechobecnej w branży anoreksji można włożyć między bajki, te dziewczyny mają taką przemianę materii, że ciągle coś jedzą i nie tyją).

      Usuń
    3. Możliwe, bo słyszałam, że jedzą też hamburgery :) Ale, że są bardzo szczupłe trzeba przyznać - ostatnio robiłam pokaz z modelkami z agencji.

      Usuń
  4. Jak oglądam na portalach "modowych" zdjęcia blogerów z wszelkich fashion weeków to też mam wrażenie, że wszyscy są tam tak poprzebierani na pokaz. No, może prawie wszyscy. Są nieliczne wyjątki, jak właśnie Macademian Girl, ona zawsze się tak ubiera.
    Osobiście nie przepadam za twórczością większości polskich projektantów. Jak widzę kolejne bezkształtne worki, często nawet niewykończone, bure i skrojone tak, że nawet modelki w nich źle wyglądają, to mi się słabo robi. A często gęsto te koszmarki kosztują krocie.
    Przy okazji, ładne spodnie. :D

    Kattie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Świetnie wychwyciłaś te trendy :D Zgadzam się z Tobą. Teraz zastanawiam się właśnie jak to eufemistycznie ująć w tym sprawozdaniu.

      Dziękuję - moje ulubione :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. widze ze mamy podobne poglady dotyczace tej imprezy, powiem ci, ze ubiegle wcale nie byly lepsze i dla mnie zazwyczaj jest to straszna bryndza :D ale na miasto wplywa to dobrze wiec powodow do narzekan nie ma, po prostu nie jestem targetem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło wiedzieć, że nie tylko ja mam takie poglądy :) Bryndza? fajne określenie :) Dzięki za komentarz!

      Usuń
  6. Bardzo fajny post! Uważam, że bardzo dobrze robisz wrzucając różnorodne posty, a nie tylko ściśle związane z gorsetami :) To prawda, że motyw przewodni jest ważny, ale nie należy się samemu ograniczać - w końcu to Twój blog i możesz na niego wrzucać co zechcesz ;) Przyjemnie jest czasem przeczytać o czymś innym, równie interesującym :) Zdjęcia też są super, najbardziej podoba mi się to z "czerwonego dywanu" - obie wyglądacie świetnie :) Mam nadzieję, że się nie obrazisz za to pytanie, ale jakiej firmy są Twoje spodnie? Bardzo mi się spodobały <3
    Pozdrawiam serdecznie :*
    A.t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz :D Oczywiście, że nie :) Są z Amisu. Dziękuję bardzo za komentarz i również pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  7. Dobrze wiedzieć, że tyle kosztowały karnety, ja wchodziłam wszędzie "na uśmiech" :D
    Generalnie w Showroomie było bardzo mało ubrań dobrej jakości (zauważyłam zależność - im bardziej znany projektant, tym gorsze tkaniny), ale znalazłam jedno stoisko z pięknymi płaszczami i chyba sobie coś u nich zamówię.
    A co do tkanin w Łodzi... Łódź jak najbardziej wciąż jest miastem włókienniczym, produkowane są ogromne ilości dobrych jakościowo tkanin. Sęk w tym, że zaraz po wyprodukowaniu są wykupowane przez przedstawicieli zachodnich projektantów, np. cały łódzki len wykupił ostatnio Armani. W sklepach w samej Łodzi nie ma tkanin naszej produkcji, trochę można znaleźć w okolicach Rzgowa pod Łodzią, ale to raczej to, co się uchowało przed "wielkimi" ;)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bardzo ciekawa informacja. Nie wiedziałam :) Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Lubię szyć, lubię elegancki, profesjonalny a zarazem normalny wizerunek. Zaczęło się od szycia wszystkiego, potem gorsetowe fantazje, a teraz po prostu jakościowo dobre rzeczy. Studiowałam co zupełnie innego a teraz staram się nauczyć krawiectwa. Nie interesuje mnie projektowanie, bo wiele dobrych rzeczy, z dobrych tkanin już się nie robi, a zapotrzebowanie nie maleje. Kroje są wymyślone i niczego nie trzeba przyozdabiać artystyczną nalepką. Samo szycie stało się wieksza sztuka niż rysowanie przez laski z ASP na papierze.
    Uważam, że takie spędy kreują nieosiągalne dla większości marzenia, napędzają interes kilku osobom i bardzo szkodzą krawiectwu miarowemu, ktore wymiera wraz z ostatnimi starszymi krawcami. Może jeszcze się to zmieni, zobaczymy.
    Przepraszam za tak personalne wynurzenia. Mam nadzieję, że wyciągniesz z tej szkoły co najlepsze i nadal będziesz tworzyć świat alternatywny do powyższego, gdzie ludzie czują i cieszą się swoją modą będąc prawdziwymi w tym kim są niezależnie od światowych trendów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wiem co masz na myśli - klasyka dobrej jakości. Zgadzam się z Tobą. Ostatnio sama właśnie takich ubrań poszukuję. Wydaje mi się, że niestety obecnie nie ma popytu na takie rzeczy.

      Na studiach musiałam nauczyć się szyć i własnoręcznie moje projekty zrealizować. Musiałam też wykonywać biżuterię w pracowni jubilerskiej :)

      Bardzo dziękuję za Twój komentarz i cenię sobie Twoją opinię. Od dawna obserwuję jeden z Twoich blogów :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Nie mam bloga. Może obserwujesz to samo, co ja :) To bardzo prawdopodobne.

      Akurat co do dobrej jakości rzeczy to się nie zgodzę. Popyt jest stosunkowo duży, szczególnie wśród ludzi sukcesu (sektor bankowy, korporacje, szefowie przedsiębiorstw, prawnicy itd.), tzw. krawaciarzy. Wraz z rozwojem techniki robi się ciuchy szybciej, ale też mniej dokładnie. Nie wszyscy to lubią i kogo stać, to zamawia sobie "normalne ciuchy do biura" lepsze niż to, co można kupić. Można by było powiedzieć, że tutaj jest analogia gorsetowa, ale nie oszukujmy się - gorsety nikomu w normalnym życiu nie są potrzebne i mimo, że dokładnie zrobione, z dobrych materiałów, mogą zrobić wrażenie tylko jako strój wieczorowy. Trochę się na początku buntowałam, ale zaakceptowałam rzeczywistość i przestaję marzyć o życiu wiktoriańskiej pani.

      Powodzenia w szyciu, mam nadzieję, że się spodoba. To ciężki i żmudny fach, podobno jeden z mniej opłacalnych. Pożyjemy, zobaczymy. Ja mogę życzyć tylko wszystkiego dobrego.

      Usuń
    3. Przepraszam! Źle popatrzyłam. Na usprawiedliwienie mam tylko późną godzinę :)

      Już rozumiem. "Wiktoriańską panią" można być chyba czasami od święta heh.

      Wytworzyła się elegancka i miła atmosfera na blogu - cieszę się. Dziękuję bardzo i ja również życzę Ci wszystkiego dobrego :)

      Usuń
  9. Od 2 lat przymierzam się, żeby tam zajrzeć... i na razie na przymierzaniu się kończy :P. W sumie ciągnie mnie tam wyłącznie ciekawość i pytanie "czy coś się zmienia na korzyść kontrkulturowej mody męskiej?".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście nie zauważyłam tam nic oryginalnego. Z tego co czytałam ciężko jest wprowadzać jakieś większe zmiany w modzie męskiej, ponieważ większość mężczyzn jeśli chodzi o ubiór jest konserwatystami i wybierają klasykę. Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Jeśli mogę.. Z modą męską to nie do końca w naszym kraju jest dobrze. Klasyczne rzeczy są praktycznie nieosiągalne, bo prawie wszystkie firmy silą się na nowoczesny design. Dorabiają jakieś niepotrzebne wodotryski. Dobrym przykładem są tu buty, chociaż wśród koszul też zauważyłam ten trend. Jeśli nie ma bazy, to cokolwiek taki mężczyzna założy, musi się natrudzić, żeby nie wyglądać jak pajac. Ubieranie się po męsku nie jest łatwe, więc duża część rezygnuje, ma to gdzieś. Nie potrzeba w modzie męskiej nic nowego. Po prostu stare, dobre projekty, niezmienne sezonowo.
      Tak jak mówiłam, to mój punkt widzenia.

      Usuń
  10. Ja byłam raz na Fashion Week, ale bez wchodzenia na pokazy, tylko na różnych wystawach i stoiskach. I szczerze mówiąc byłam podłamana. Mało oryginalnych rzeczy, wszystko w kosmicznych cenach, a jak coś już się ciekawego trafiło, to psuła to jakość produktu. Dobrym przykładem są buty, które tam wystawiano, z autosrkimi dodatkami i naszyciami ze skór, każde w 1 oryginalnej parze. Cóż z tego, kiedy za podstawę służyły sztuczne buty! i wszystko szlag trafił. Mnóstwo wystawiało się też stoisk "vintage", które głównie polegały na przyszyciu czegoś lub obcięciu czegoś do obrań z sh.
    Pozdrawiam,
    Fallka
    www.womanincorset.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na tej edycji było podobnie. Dziękuję za komentarz :)

      Usuń

Like me on Facebook

Followers

Subscribe