Ja w Rozmowach w toku - trener osobisty

Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że popełniłam "społeczne samobójstwo" biorąc udział w tym programie. Tak, w sumie racja. Ale z drugiej strony pojawił się głos małego podziwu za odwagę.

Piszę ten post by skorygować pewne nieprawdziwe/nietrafne informacje i ustosunkować do tego, co zostanie pokazane. 


Mikrofon zaczepiono mi wcześniej na sznurkach gorsetu, gdy jeszcze nie był zasznurowany i wolałam tego nie ruszać. Nie pamiętam ile tam było w obwodzie talii (około 20''), ale pamiętam, że źle zrozumiałam pytanie i chyba wyszło na to, że chcę mieć bez gorsetu 41 cm. A to w gorsecie tyle bym chciała (nie znaczy, że będę). 


Wyliczywszy sekundy przed wpuszczeniem mnie, na tę gladiatorską arenę (bo tak mi się teraz to kojarzy) powiedziano mi, że mam później usiąść na widowni, i że tam jest krzesło dla mnie. Lecz, gdy rozmowa miała się ku końcowi spojrzałam wreszcie na widownię trzeźwym okiem i stwierdziłam ku mojemu przerażeniu, że tam nie ma dla mnie krzesła! I co teraz? Już wiedziałam, że coś jest nie tak i niepokój był jak najbardziej uzasadniony. Tak więc sobie siedziałam na tym wysokim krześle na środku studia nerwowo szukając wolnego miejsca na widowni... Nie wiedziałam, gdzie iść za chwilę. Pani Ewa zakończyła słowami : "twój trener osobisty już na ciebie czeka!" - całkowite zaskoczenie dla mnie. Wszystko było na żywo i żadnych powtórek i nic ustalonego, a moja reakcja była prawdziwa.


Nie pisałam się na fitness w telewizji. Tego nie było w planie. Nie miałam sportowych ubrań. Zaprowadzili mnie do stylistki, która wybrała mi rzeczy z wielkiej garderoby. Wytargowałam, że mogę założyć swoją bluzkę, a buty przemyciłam i zmieniłam w ostatniej chwili. 
 
W studiu już nie było widowni tylko więcej kamer i pracowników. Na środku, na podłodze mata. Pan trener osobisty oczywiście wysportowany. Tylko ja i pan trener na środku. Wszyscy inni się nie odzywają i patrzą (przez kamery). No i w takich warunkach miałam ćwiczyć. Na początku ok, ale później ze stresu zapominałam oddychać. Pan trener profesjonalnie mi przypominał by oddychać) - mam nadzieję, że to wytną :) 

Dodatkowo mięśnie były w ciągłym napięciu i nie mogłam z tego powodu zrobić zwykłego brzuszka. Mówię Panu trenerowi osobistemu, że tego nie zrobię, a on na to z filmowym uśmiechem odparł heroicznie : 'ze mną zrobisz!'. Opanowałam się i zaczęłam oddychać, więc już mi szły te brzuszki...


Co ma trener osobisty do gorsetu? 

Pani Ewa próbowała (i w sumie jej się to udało) zaskoczyć mnie skutkami noszenia gorsetu. Podobno lekarz, z którym się skonsultowała stwierdził, że długotrwałe noszenie gorsetu (pewnie myślał, że chodzi o ściskanie się desperacko) może powodować m. in. niedowład nóg i wypadnięcie dysku. 

''Główną przyczyną wypadnięcia dysku jest pęknięcie zewnętrznej warstwy chrząstki. W ten sposób, część miękkiej substancji wypełniającej wnętrze dysku wystaje z kanału kręgosłupa. '' 
''Bezpośrednimi przyczynami dyskopatii kręgosłupa są urazy mechaniczne, przeciążenia i naturalny, fizjologiczny proces starzenia się organizmu, podczas którego dochodzi do dehydratacji, czyli odwodnienia krążka międzykręgowego. ' 

''Aby zapobiec dyskopatii pamiętajmy o prawidłowej, wyprostowanej postawie ciała, nie zakładaniu nogi na nogę i równomiernym obciążaniu obu rąk przy noszeniu ciężarów. Oprócz bezpośrednich przyczyn wywołujących schorzenie kręgosłupa jaką jest dyskopatia, można jeszcze wymienić czynniki stanowiące ryzyko jego pojawienia się. Są to otyłość, brak ruchu, palenie papierosów, stres i związane z tym napięcie mięśniowe czy osteoporoza.''



No nie wiem, czy regularne noszenie gorsetu może powodować wypadnięcie dysku, bo przecież gorset ogranicza ruchomość kręgosłupa, 'usztywnia' go i wymusza prostą postawę. Nie czytałam o takim efekcie tightlacingu na stronach poświęconych gorsetom.
Co do niedowładu nóg, to jeśli chodzi tu o zdrętwienie, to mogłabym się od biedy zgodzić, jeśli założymy, że ktoś ma zły gorset i za mocno go zasznurował.

Dlatego właśnie, by nie wypadł mi dysk w kręgosłupie musiałam ćwiczyć z trenerem :)

Byłam ciekawa jakież to ćwiczenia mi pokaże. Jak się okazało nie były to ćwiczenia dla osób noszących gorsety tylko 'na talię'. Żeby niby schudnąć w talii. Nie wiem czy pan trener osobisty widział kiedyś prawdziwy gorset i czy skonsultował się z kimś kompetentnym.
Ja akurat nie za bardzo mogę schudnąć w talii (jak powiedziałam w programie), na co Pani Ewa wykrzyknęła : 'Ty jeszcze chcesz schudnąć? Ile warzysz?'.



Ktoś powiedział wcześniej coś w tym stylu : "a wy takie chude jesteście, a myśmy się spodziewali grubszych". Główną myślą tego programu (co mi teraz przychodzi do głowy) było chyba wyszczuplanie się sprawiającym ból gorsetem.

Słyszałam i zacna gorseciarka Milena (Deathless Corsets) potwierdziła mi ostatecznie, że gorset lepiej i łatwiej modeluje osoby mające tkankę tłuszczową, bo łatwiej ją 'uformować' (dostosowując do kształtu gorsetu) niż mięśnie.



Zwyczajne ćwiczenia jak na aerobiku itp. Nie mówię, że są złe i nieprzydatne, ale skoro ten pan był określony mianem trenera osobistego, to chyba powinien dobrać ćwiczenia dla mnie, jako osoby teoretycznie noszącej gorset regularnie, a nie takie do ogólnego chudnięcia mas ludzkich przed telewizorami.

Moją opinię podziela też Majka, która ze mną ćwiczyła. Powiedziała, że robiła takie same ćwiczenia i jeszcze od nich powiększył się jej obwód w talii (bo urosły mięśnie).

Występowała w gorsecie MystiC City i obecnie jest ich oficjalną modelką.



Po nagraniu powiedziałam i pokazałam panu trenerowi właściwe ćwiczeniaOwe ćwiczenia i więcej informacji w przyszłym poście.

12 komentarzy:

  1. Nie wiesz może kiedy ten odcinek będzie emitowany? Ciekawa jestem jak to wszystko zmontują - mam nadzieję, że nie na Waszą niekorzyść, chociaż z nimi to różnie może być :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem :) Pewnie zrobią, ale już trudno :)

      Usuń
    2. No cóż, nawet jeśli to nabiorą się na to osoby zupełnie nieznające się na temacie. Szkoda tylko, że zależy im na sensacji i mam wrażenie, że celowo wprowadzali Cię w błąd, albo nie udzielali dokładnych informacji żeby Ci się gdzieś noga powinęła ze stresu.

      Usuń
  2. Jak najbardziej noszenie gorsetu może prowadzić do wypadnięcia dysku i paraliżu kończyn, ale no właśnie jest "ALE" gorset trzeba nosić, naprawdę praktycznie cały czas, tak jak napisałaś gorset utrzymuje, wymusza prostą postawę. Normalnie za to odpowiedzialne są mięśnie głównie proste grzbietu i mięśnie brzucha, kiedy cały czas jesteś w gorsecie mięśnie zostają jakby zwolnione z pracy, a co nieużywane, zaczyna zanikać ulega osłabieniu. To powoduje, ze dysk, który przez owe mięśnie jest utrzymywany w określonej pozycji, może ulec dyslokacji, co powoduje zmniejszenie światłą w kanale kręgowym, uciska na rdzeń kręgowy itd. Dość dużo o tym mówiła Cathie Jung i jej mąż przy okazji różnych wywiadów. Na tego typu problemy narażone są bardziej osoby "drobnej kości", których kanał kręgowy jest naturalnie niewielki, każde przesunięcie dysku może prowadzić do poważnych konsekwencji :( Jestem z tematem obeznana, bo jestem lekarzem, jak sam wiesz mam manię gorsetową no i czekam na operację właśnie przepukliny kręgowej, jednak jestem daleka od twierdzenia, ze to przez gorsety raczej niestety od pewnego czasu małej aktywności fizycznej i makabrycznej pracy, o podejrzeniu urazu i drobnych kościach nie wspomnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pomocny i wyczerpujący komentarz :)

      Usuń
    2. Niekoniecznie trzeba nosi cały czas, aby nabawić się dyskopatii. Wystarczy regularnie np. kilka razy w tygodniu kilka godzin. Pisze to osoba z dyskopatią i nie będąca drobnej kości.

      Usuń
  3. Chętnie zobaczę sobie ten odcinek rozmów w toku, aczkolwiek twierdzę że ten program jest tragiczny i daleki od prawd.. zwłaszcza że dziewczyny mówiły już że większość jest reżyserowane i wymyślane. Ja uwielbiam gorsety, oczywiscie jestem przeciwna na ,,maxa'' sciskania się aby uzyskać jak naj naj węższą talię,każdy jest inny i powinien słuchać swojego ciała że nie wszystko się da.
    A gorset moim zdaniem usztywnia kregosłup i jest wręcz leczniczy na ból pleców itp.. ;)
    zresztą dla ,,zwykłych'' ludzi każdy gorset będzie zły i niszczący ciało..a nigdy nie nosiły gorsetu... :) pozdrawiam HellTiga

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany łączę się w bólu po raz kolejny ;D
    dobrze przynajmniej, że dostałyśmy za to jakąś kasę,
    mnie wwalono do programu gdzie publicznoscia byli sami nabuzowani szowinistyczni faceci... makabra

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja powiedziałam to wtedy że jesteście wszystkie takie chude a spodziewałam się czegos innego może to dla tego że ja np zawsze nosiłam gorset zeby zamaskować tłuszczyk a teraz po zrzuceniu chyba tony musze zamaskować skórę plus nie garbie się... A tu nagle laski ktore dązą do namniejszej tali i nie wiadomo co jeszcze ;D Gdyby za to nie płacili to uciekłabym przed nagraniem bo poczułam się jak nic nie wiedzący debil ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo Cię szanuję Koseatro, ale pójście do tego programu zakrawa na ogromną naiwność. Długo przed tym, zanim w nim wystąpiłaś było wiadomo, że mówiąc kolokwialnie ludzie w RwT "lecą sobie w kulki", więc naprawdę nie ma nic dziwnego w tym, że tak Cię potraktowali. Oczywiście potępiam takie praktyki, ale idąc do takiego programu należy się z tym liczyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Skąd masz taką śliczną czerwoną sukienkę? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie pamiętam. Pozdrawiam!

      Usuń